Anna Piechowska

dziennikarz, fotograf, pilot wycieczek

 
1 February 2013
 

Niespodziewana, niezwykła czy niestrawna – część 2

Gdyby Martin Freeman był Tomem Cruisem, to zamiast Hobbita mielibyśmy Mission Impossible. Co takiego tkwi w Radagaście.  Gdzie jest niedostatek, a gdzie nadmiar?

Peter Jackson ma niebywały wręcz talent do wyboru aktorów, znajdywania istnych perełek wśród hollywoodzkiego blichtru. I tym razem nie zawiódł – dobrał ekipę niezwykle utalentowanych, a jednocześnie charakterystycznych aktorów.

bilbo

Źródło: The Hobbit (movie)

Na początku należy wspomnieć odtwórcę roli tytułowego Hobbita – Martina Freemana, który od początku jest ze swoją postacią za pan brat. Ze spokojnego domatora, wielbiciela dobrego jedzenia i wygodnego łóżka,  przerażonego wręcz światem, przypadkowego kompana, Bilbo Freemana staje się bohaterem potrafiącym poradzić sobie z Dzikimi Krajami, który nie chowa się za plecami krasnoludów i nie boi się narazić na niebezpieczeństwo, by uratować tego, który szanuje go najmniej.

Na wspomnienie zasługuje też Richard Armitage – Thorin Dębowa Tarcza, który bardzo realistycznie wciela się w twardogłowego krasnoludzkiego księcia, pełnego rozterek, uporu, nienawiści i bólu za dawne krzywdy.

Nie można także zapominać o grze pozostałych krasnoludów – dotąd, po lekturze Hobbita, zawsze jawili mi się, jako grupa, albo raczej kupa – sterta niezorganizowanych krasnali (tu nogi, tam nogi, gdzieś ręce), które raz po raz popadają w liczne kłopoty. W filmie natomiast, każdy z nich jest ukazany w tak wyrazisty sposób, że drużynę krasnoludów nie sposób potraktować tylko i wyłącznie, jako całość. Prawie każdy z nich jest osobowością i indywidualnością wyraźnie zaznaczającą się drużynie.

Chciałabym też zwrócić uwagę na, jak zawsze, dobrą grę aktorską Iana McKellena, Cate Blanchett czy Hugo Weavinga, co zresztą dla nikogo obeznanego ze światem Władcy Pierścieni nie powinno być nowością. Ponownie też zachwyca Andy Serkis jako Gollum. Dlaczego? Tego zdecydowanie nie da się wytłumaczyć – to trzeba zobaczyć.

radagast the brown

Źródło: The Hobbit (movie)

Na sam koniec, obowiązkowo należy wspomnieć i wyróżnić Sylvestra McCoy w roli Radagasta Brązowego, który znakomicie wykreował rolę miłośnika ptaków i zwierząt, a jednocześnie strażnika lasu, odważnego czarodzieja. Każda scena z jego udziałem wywoływała określoną reakcję – gdy Radagast biegł przez las, wpuszczał ptaszki lub mówił o królikach można było pęknąć ze  śmiechu, natomiast w czasie gdy usiłował uratować swojego przyjaciela, najzwyczajniej nie mogłam opanować łzy uparcie kręcącej się w oku.

Muszę jednak powiedzieć, że niestety w Hobbicie jest problem z dynamiką. Występuje jednocześnie jej nadmiar i niedostatek. Niedomiar bardzo mocno zaznacza się na początku filmu, gdy przez pierwsze jedenaście minut na ekranie pojawia się stary już Bilbo. Ten powolny wstęp, który jest jednocześnie ukłonem w stronę Władcy Pieścieni, powoduje, że film długo nie może jeszcze odzyskać swojej dynamiki, co w następstwie powoduje, że mimo iż sceny ze spotkania przed wyprawą są zabawne, a jednocześnie dają solidne tło do prawidłowego zrozumienia całej opowieści, nie są w stanie skupić pełnej uwagi widza.

the hobbitAkcja nabiera rozpędu dopiero przy szaleńczym biegu Bilba przez Hobbiton, by wskoczyć na właściwy tor, a potem dotrzeć w mojej opinii do nadmiaru. W momencie ucieczki krasnoludów z królestwa Goblinów  toczy się tak dynamicznie, że kamera przy klatkowaniu 24 FR nie jest w stanie nadążyć za bohaterami. Przy High Frame Rate ten problem nie występuje. Zastanawiam się, czy dynamika ulegnie zmianie po wyjściu wszystkich części Hobbita na DVD lub Blu-Ray. Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne ze względu na zmianę swojego ciężaru przy oglądaniu wszystkich części na raz.

CDN.

Najnowsze galerie: