Anna Piechowska

dziennikarz, fotograf, pilot wycieczek

 
4 February 2013
 

Niespodziewana, niezwykła czy niestrawna – część 3

W czym leży czar zdjęć Hobbita? Dlaczego osoby o słabszej konstrukcji psychicznej nie powinny oglądać niektórych scen?

the-hobbit-hobbiton-village

source: The Hobbit Movie

Pierwsza część Władcy Pierścieni ukazała się dwanaście lat temu. Od tego czasu pozostaję – dzięki, lub może przez Petera Jacksona – pod nieziemskim urokiem Nowej Zelandii. I tym razem zdjęcia robione w plenerach oczarowały mnie i wzbudziły we mnie niezmienny zachwyt. Wspomnieć tu przede wszystkim należy o wiosce Hobbitów, której zieleń wprowadza błogi spokój, a także przepięknych widokach nowozelandzkich gór i ostępów, ukazanych w czasie wędrówki kompanii Thorina.

Nie można również zapomnieć o zdjęciach studyjnych, które oceniam jak najbardziej pozytywnie. Chciałabym wyróżnić sceny rozmowy Bilba i Golluma, gdzie kadry układają się bardzo płynnie, dają poczucie harmonii, jak też scenę w Rivendell – podczas obrad Białej Rady, gdzie licznie występują moje ulubione kadry – częste przeostrzenia z jednej osoby na drugą. Nie bez przyczyny za zdjęcia odpowiadał Andrew Lesnie – laureat Oskara za najlepsze zdjęcia do Drużyny Pierścienia.

Muszę zwrócić uwagę na bajkowe wręcz kolory ujęć, głębię obrazu, znakomite, stabilne prowadzenie kamery, liczne ujęcia i kadry.

hobbit-banner-slice-2

source: The Hobbit Movie

Chciałabym jednak zauważyć jedną negatywną kwestię, w którą nie chciałam uwierzyć, dopóki sama nie obejrzałam wersji 2D. Miłośnicy tradycyjnego kina mogą być niezadowoleni z obrazu oferowanego przez Jacksona ze względu na fakt, że zdjęcia do filmu robione były typowo pod 3D, co jest niestety widoczne w czasie oglądania wersji tradycyjnej i psuje smak opowieści. Podejrzewam, że gdybym, jako pierwszą, zobaczyła wersję 2D, mogłabym poczuć się głęboko rozczarowana.

Nie sposób pominąć kwestii efektów specjalnych, gdyż film jest po prostu nimi naszpikowany. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej bardzo źle. Dlaczego dobrze? W mojej opinii przyciągnie to do kin miłośników mocnych wrażeń, po drugie wiele scen zyskuje na wyrazistości i tragizmie, jak chociażby krasnoludy na palących się drzewach lub też kompania w górach i walka olbrzymów. Staje się też bardziej baśniowy, spełnia nasze kinowe oczekiwania – możemy wyrwać się z rzeczywistości i udać na przygodę, która w naszym codziennym życiu z wielu powodów nie mogłaby mieć miejsca.

THE HOBBIT: AN UNEXPECTED JOURNEY

source: The Hobbit Movie

Dlaczego źle? Kardynalnym przykładem przesadzonego efektu specjalnego jest dla mnie scena, w której krasnoludy spadają z mostem w głąb przepaści, a na sam koniec zostają przygnieceni ciałem Wielkiego Goblina. Ta sama uwaga dotyczy sceny, w której Bilbo wraz z goblinem spadają w czeluść jaskini. Oba te przykłady to najzwyczajniej w świecie godzenie w prawa fizyki. Można wprawdzie argumentować, że świat baśni rządzi się swoimi prawami i można tam robić wszystko, co nam się żywnie podoba, jednak scen tych nie powinny oglądać osoby o słabszej konstrukcji psychicznej oraz dzieci, które z łatwością mogą pomylić bajkę z rzeczywistością.

CDN.

Najnowsze galerie: